Videoblog
Romanée-Conti w The Gentlemen. Jakie wina naprawdę piją w serialu?
- 11 października 2026
- Posted by: Jerzy Kruk
- Kategoria Wiedza o winie Wielkie Wina Wino i jedzenie

Romanée-Conti i wino, które nie istnieje. Co naprawdę piją w „The Gentlemen”?
Guy Ritchie potrzebował kilku sekund, żeby pokazać, że Stanley Johnston jest człowiekiem niewyobrażalnie bogatym. Nie pokazał jego konta bankowego. Pokazał butelkę wina.
I nie była to przypadkowa butelka.
W pierwszym odcinku serialu Netflixa „The Gentlemen” na stole pojawia się Romanée-Conti 2002.
Jedno z najbardziej pożądanych, najrzadszych i najdroższych win świata.
Ale im dokładniej zacząłem przyglądać się winom pojawiającym się w serialu, tym ciekawiej się robiło.
Bo obok prawdziwego Romanée-Conti znalazłem również wino, które wygląda tak, jakby powinno kosztować fortunę.
Jest tylko jeden problem.
Ono nie istnieje.
Romanée-Conti za 20 000 funtów
Scena jest krótka, ale trudno jej nie zapamiętać.
Stanley Johnston, grany przez Giancarlo Esposito, spotyka się z Eddiem Hornimanem. Rozmawiają o pieniądzach, majątku i sprzedaży rodzinnej posiadłości.
W tle przygotowywane jest wino.
I to w sposób, który sam w sobie wygląda jak mały rytuał.
Wino zostaje przelane przez filtr do dekantera. Butelka jest oczyszczana z osadu, a później wino trafia z powrotem do oryginalnej butelki.
Po chwili kamera pokazuje etykietę:
Romanée-Conti 2002.
Serial podaje wartość butelki – 20 000 funtów.
Ale ta scena tak naprawdę nie jest o degustacji.
Jest o władzy.
Johnston nie musi mówić, że jest bogaty. Może wziąć jedno z najbardziej legendarnych win świata i potraktować jego podanie jak element własnego spektaklu.
Romanée-Conti staje się rekwizytem.
Takim samym jak garnitur, samochód czy ogromna posiadłość.
Tyle że dla ludzi znających świat wina ten rekwizyt mówi znacznie więcej.
DRC to nie Romanée-Conti
Tutaj warto uporządkować jedną rzecz, bo te dwie nazwy bardzo często są używane zamiennie.
DRC, czyli Domaine de la Romanée-Conti, to producent.
Romanée-Conti jest natomiast jednym z win produkowanych przez Domaine i jednocześnie nazwą słynnej parceli Grand Cru w Vosne-Romanée.
To zaledwie około 1,81 hektara.
Domaine de la Romanée-Conti jest jedynym właścicielem tej parceli – jest to więc tzw. monopole.
I właśnie z tego niewielkiego kawałka Burgundii powstaje jedno z najbardziej pożądanych win świata.
DRC produkuje jednak również inne legendarne burgundy, m.in. La Tâche.
Dlatego powiedzenie „piłem DRC” nie musi automatycznie oznaczać, że ktoś pił Romanée-Conti.
To trochę tak, jakby nazwę producenta potraktować jako nazwę jednej konkretnej etykiety.
Sześć skrzynek? A może osiem?
Guy Ritchie idzie jeszcze dalej.
W rozmowie pojawia się starszy rocznik Romanée-Conti – 1982.
Johnston mówi, że na świecie zostało podobno tylko sześć skrzynek.
Eddie natychmiast go poprawia:
osiem.
I zaczyna wyliczać, gdzie się znajdują.
Czy ta informacja jest prawdziwa?
Nie o to tutaj chodzi.
To dialog napisany dla serialu.
Jego zadaniem jest powiedzieć nam coś o bohaterach.
Johnston ma pieniądze.
Ale Eddie ma coś równie ważnego – wiedzę i dostęp.
W świecie najbardziej luksusowych win sama możliwość zapłacenia ogromnej kwoty nie zawsze wystarcza.
I właśnie to fascynuje mnie w Romanée-Conti znacznie bardziej niż sama cena.
Pétrusa można próbować kupić.
Romanée-Conti może być jeszcze trudniejsze: możesz mieć pieniądze i nadal go nie dostać.
A potem pojawia się wino, którego nie ma
Podczas oglądania „The Gentlemen” zacząłem zatrzymywać obraz i przyglądać się etykietom.
I wtedy pojawia się Grand Cru Saint Paillot.
Etykieta wygląda przekonująco.
Francusko.
Burgundzko.
Drogo.
Wszystko wydaje się być na swoim miejscu.
Tyle że kiedy zaczniemy go szukać, robi się ciekawie.
Takie wino nie istnieje.
Saint Paillot jest fikcyjną etykietą stworzoną na potrzeby świata serialu.
I moim zdaniem właśnie dlatego jest interesujące.
Scenografowie nie stworzyli po prostu przypadkowej butelki z francusko brzmiącą nazwą.
Zbudowali coś, co wizualnie natychmiast kojarzy się z wielką Burgundią.
Widz nie musi znać klasyfikacji winnic w Côte de Nuits.
Ma spojrzeć na butelkę i pomyśleć:
to jest bardzo drogie wino.
Dlaczego raz używają prawdziwego Romanée-Conti, a raz wymyślają wino?
I tutaj zaczyna się najlepsza część zabawy.
Bo kino i seriale nie używają wina przypadkowo.
Czasem potrzebna jest prawdziwa marka, którą część widzów natychmiast rozpozna.
Romanée-Conti idealnie spełnia tę funkcję.
Dwie sekundy z etykietą wystarczą, żeby zbudować świat starego pieniądza, arystokracji, kolekcjonerów i rzeczy, do których większość ludzi nigdy nie będzie miała dostępu.
A czasami potrzebne jest wino fikcyjne.
Takie, z którym scenarzysta może zrobić wszystko.
I wtedy powstaje Saint Paillot.
Prawdziwe i wymyślone wina zaczynają więc pracować dokładnie tak samo jak bohaterowie, samochody, zegarki czy wnętrza.
Opowiadają historię.
Najciekawsze wino w „The Gentlemen” wcale nie musi być tym najdroższym
Można obejrzeć tę scenę i zobaczyć po prostu butelkę wina za 20 000 funtów.
Można też zatrzymać obraz.
Przeczytać etykietę.
Sprawdzić, czym właściwie jest DRC.
Dowiedzieć się, dlaczego Romanée-Conti powstaje z parceli mającej niespełna dwa hektary.
A potem odkryć, że inne „burgundzkie Grand Cru”, które widzimy na ekranie…
nigdy nie istniało.
I właśnie dlatego lubię szukać takich historii.
Bo czasem kilka sekund serialu prowadzi nas do miejsca położonego setki kilometrów dalej i do historii liczącej setki lat.
Zobacz cały film
W filmie na 4Senses.TV przyglądam się winom z „The Gentlemen”, sprawdzam, co jest prawdziwe, co zostało wymyślone i dlaczego Romanée-Conti tak doskonale pasuje do świata stworzonego przez Guy’a Ritchiego.
Romanée-Conti i wino, które nie istnieje. Co naprawdę piją w „The Gentlemen”?
Zobacz cały odcinek na YouTube 4Senses.TV.
Wino to tylko początek historii.
Wracam więc do 4Senses.TV trochę inaczej niż wcześniej.
Będzie oczywiście wiedza o winie. Będą wielkie etykiety, sommelierzy, restauracje, producenci i miejsca, do których normalnie trudno zajrzeć.
Ale przede wszystkim będą historie.
Bo coraz bardziej jestem przekonany, że najlepsze wino rzadko jest końcem opowieści.
Najczęściej jest dopiero jej początkiem.
Jerzy Kruk
4Senses.TV

Wiedza o Winie | Kurs Online

Zyskaj pewność siebie i sprzedawaj więcej! | Szkolenie

Szkolenie z serwisu wina w restauracji
